RSS
niedziela, 29 stycznia 2012
urodzinowo :-)

w piątek zaprosiłem najbliższych Przyjaciół na kolację i wieczór był wyjątkowo udany...
zabawiliśmy do pierwszej w nocy i było bardzo sympatycznie i śmiesznie :-)

sobota to leniwy dzień w domu a dziś mamy plan wyjścia na mróz -15 aby zobaczyć nowy stadion w mieście...

a to moje prezenty :-)



czwartek, 26 stycznia 2012
26 STYCZNIA


parszywa data

bolesne wspomnienia

przeszywająca tęsknota


środa, 25 stycznia 2012
! ! !



wtorek, 24 stycznia 2012
komórka

zdarzyło mi się wczoraj zostawić telefon w domu...

no i normalnie cały dzień się czułem nieszczęśliwy ;-(

nie mogłem się skontaktować z Żoną,
brakowało mi smsów,
baaa... nie wiedziałem nawet która godzina, bo nie noszę zegarka...

jak to człowiek szybko się uzależnia od wynalazków...?
wszak większość mojego życia stał pod znakiem telefonu stacjonarnego i nikomu się nawet nie śniło, że takie cuda niewidy każdy będzie nosił w kieszeni :-)
 
niedziela, 22 stycznia 2012
weekend







sobota, 21 stycznia 2012
. . .

brawo Kamil

piękne zwycięstwo Stocha w pucharze świata w Zakopanym, SZACUN :-)

gry

od kiedy mamy nowego laptopa nakupiliśmy sobie gier wszystkiego rodzaju ale najbardziej podoba mi się budowanie miasta, ktora to gra jest następcą słynnego SimCity (wyłączając oczywiście Fifę, bo to zawsze będzie dla mnie klasyka ;-))

podróż

jechałem wczoraj autem w trasie i jak zwykle miałem trudne warunki drogowe ale i tak najbardziej irytujący są kierowcy jeżdżący 50 km/h oraz obszar zabudowany, ktory wkrótce obejmie całą Polskę

piłka ręczna

trwają Mistrzostwa Europy ale ja jakoś nie mogę się przekonać do tej dyscypliny... niee lubiłem w nią grać, nie lubie oglądać...

weekendowy szał

sobotni wieczór to grill z pysznymi szaszłykami, ognisko, kabarety w TV i normalnie nie wiadomo czym się zająć, bo ta (ulubiona) sobota taka krótka...

chwile

jakie to wspaniałe uczucie oglądać z Żoną skoki narciarskie przy kominku głaszcząc wielki brzuszek Ukochanej, nie ma słów aby oddać to niepojęte SZCZĘŚCIE...

środa, 18 stycznia 2012
rower vs. auto

jechałem dziś do babci i miałem taki dylemat jakim sposobem się tam udam?

wróciłem zmęczony i nie chciało mi się przebierać w ciuchy rowerowe nie mówiąc już o niechęci na wyjście na dwór gdzie padało i zimniło...

auto kusiło ciepłem i wygodą ale wybrałem rower i jestem szalenie zadowolony, że jeszcze wciąż dokonuję takich wyborów choć tak naprawdę jeżdżę coraz mniej...

ale było bardzo przyjemnie przejechać się pierwszy raz po śniegu (10 km) i zapewne szybciej niż samochodem :-)



wtorek, 17 stycznia 2012
:-/

"...będą dni pachnące wrzosem
ale też noce nieprzespane wcale !
poprzerywane wrzaskiem !
pozaszywane niedopasowaniem !

ale
trzymajmy się razem

ALE 
TRZYMAJMY SIĘ RAZEM ..."

poniedziałek, 16 stycznia 2012
weekend


...był zmarnowany albowiem spędziłem go głównie na chorowaniu w łóżku i choć nie było tragedii, bo jakąś tam odporność mam i dosyć szybko zwalczyłem przeziębienie...

ale i tak nie jest to wymarzony sposób spędzania czasu przeze mnie... szczególnie, że większość soboty przespałem :-(

czarę goryczy dopełniła głupia zima, która jednak przyszła i rozgościła się na dobre :-(

piątek, 13 stycznia 2012
choroba?

oj coś mnie dopada....

naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio chorowałem...?
bo od wielu lat gdy regularnie pomykałem rowerem żadne przeziębienia ani grypy się mnie nie imały...

ale dziś czuję się źle i mam gorączkę :-(

walczę więc z tym wódką i polopiryną...

ale powód osłabienia jest dla mnie jasny i niezmienienialny....

ZBYT MAŁO ROWERU W AD 2011
:-(

poważnie!

czwartek, 12 stycznia 2012
kąpiel

w najdawniejszej młodości potrafiłem spędzać w wannie godziny czytając książki i słuchając muzyki...

jednakże przez większość życia uważałem, że branie kąpieli to nie jest domena prawdziwych facetów ;-)

ale od jakiegoś czasu czerpię - z wylegiwania się w wannie - niebywałą przyjemność albowiem ta czynność niesamowicie relaksuje i odpręża...

szkoda jedynie, że wanna w łazience o rozmiarach przewidzianych przez budowniczych PRLu nie szokuje wielkością ;-(



środa, 11 stycznia 2012
styczniowe niepokoje

... nie dały na siebie długo czekać :-(

na razie powiało i pada
a ja modlę się aby nie nadeszła BURZA...

a tymczasem melancholijnie mi i przykro...


"Błękit tak jak Twoje oczy
A niebo ma morza ton
W serce wymierzony pocisk
Do szczęścia jest bliżej stąd

Przeciągłe raporty cykad
Przystanią jest każdy cień
Młodzieńcy na motocyklach
Szkoda czas tracić na sen

Morze Śródziemne
Przepływa przez mnie
Przepływa przez mnie
Morze Śródziemne
Przepływa przez mnie
Przepływa przez mnie

Ryba z afisza zaprasza
Na podwodne MTV
Ląduję w antycznych czasach
Wina mam więcej niż krwi

Najlepsze wyspy pod słońcem
Sam czuję się jak sea food
Myślami siebie wykończę
W oczekiwaniu na cud

Morze Śródziemne
Przepływa przez mnie..."


Morze Śródziemne - Yugopolis II

poniedziałek, 09 stycznia 2012
weekend

... w sobotę poszliśmy z Przyjaciółmi do kina (na drugą część Sherlocka - zdecydowanie słabszy od pierwszej części) a potem na małą wódkę do jednej z par...
i było rewelacyjnie miło i przeogromnie śmiesznie!
a do tego grzecznie po 23 byliśmy już w domku :-)

dla mnie najważniejsze, że Ania była zadowolona, bo ja z moimi Przyjaciółmi to zawsze świetnie się bawię...

niedziela to bardzo długi spacer po okolicy oraz wypoczynek w domku z grami, gotowaniem i filmami...

ogólnie supcio ;-)









piątek, 06 stycznia 2012
Trzech Króli

nigdy chyba nie zrozumiem katoli skąd wytrzasnęli to święto...???
ale dali to świętujmy ;-)

a więc wyspaliśmy się na maxa...
kawka, śniadanko, Internet...
a potem...

przejażdżka na rowerze z Ukochaną i Jej brzuszkiem :-)
nie za dużo aby się nie zmęczyć ale prawie 15 kilometrów przejechaliśmy...
(to największa zaleta mojego osiedla, że przejechawszy te kilkanaście kilometrów jest się nad jeziorem, jednym, drugim, w lesie i na miłych podmiejskich osiedlach :-))

potem pojechaliśmy do nowej knajpy na osiedlu stylizowanej na mongolską jurtę i tam posiedzieliśmy, wypiłem piwko i zjedliśmy ichnie specjały a ja odważyłem się na tatara z koniny i był pyszny, choć moralnie dwuznaczny...

teraz już w domku... będę oglądał ostatni z konkursów w Turnieju Czterech Skoczni...

a następnie zrobimy resztę specjałów, które nie zmieściły się we wczorajszym grafiku oraz programu w gwiazdkową grę planszową co dla Ani kupiłem :-)

na deser pewnie Władca Pierścieni w telewizji, choć te reklamy...?
:-(





czwartek, 05 stycznia 2012
pogoda

... zepsuła mi plany weekendowe :-(

pada i jest okropnie na dworzu...

a miał być romantyczny spacer po świątecznie oświetlonym mieście, miało być spotkanie pod miastem (ja na rowerze, Ania w aucie) na jakimiś ognisku lub w knajpie...

ale zapowiada się bardzo mokry weekend więc jak na razie ograniczyliśmy się do ogromnych zakupów w centrum handlowym i będziemy gotować różne pyszności (plany są ambitne - tortilla, gyros, sałatka, kluski leniwe ;-)) oraz grać w nowe gry na komputer ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 100