Archiwum
RSS
piątek, 20 października 2017
piątek

dziś udaliśmy się rodzinnie do lekarza, na spacer i zakupy... ja po recepty a Żona po skierowanie do specjalisty, bo wreszcie sama uznała, że ta dokuczliwa nerwowość skądś się bierze..?

ale była u nas MAGIA, bo siedzimy wieczorem, Chłopcy bawią się kostką do gry i jak rozmowa z Żoną weszła na złe tory to zaproponowałem:

UWAGA, UWAGA rzucamy teraz kostką KTO JEST NAJWAŻNIEJSZY W RODZINIE

rzucam ja - 1 (Ania się podśmiewa)

rzuca Niko - 1 - ale to małe dziecko więc może słabo rzucił?

rzuca  Miko - 1 - kostka rzucona z wielkim impetem....

rzuca Żona - i oczywiście wypada 1

i cóż o tym myśleć jak nie o ZNAKU? dla każdego ma inne znaczenie ale Znak to Znak i naprawdę się cieszę z tego małego prawdopodobieństwa, które nas zaszczyciło...

i jeszcze cieszę się z tego, że spacer był fajny a potem z Mikołajem wymyśliłem zabawę, że wyznaczyliśmy królestwa naszych resoraków (zdjęcie) a potem wyjąłem stare autka aby się nie zniszczyły i była wojna pomiędzy resorakami i Mikołaj był mega-szczęśliwy, bo chyba wszystkie dzieci lubią rozpierduchę..? moi Synowie na pewno ;-)

czwartek, 19 października 2017
kiepski czwartek

Mikołaj rozchorował się w nocy więc dziś zamiast robić coś fajnego musieliśmy iść do lekarza i podobno nic groźnego - wirusówka - ale Syn cały dzień jest taki biedny, że przykro mi na to patrzeć :-(

dzwonili też z pracy i pytali czy wracam w poniedziałek i tak mi się smutno zrobiło, że to już koniec zwolnienia, że popadłem w melancholię :-(

potem miałem chęć na gazetę o rowerach i leczo ale na całym osiedlu nie było gazety ani dobrych parówek więc dziś nie pogotuję i nie poczytam...

no i Żona dostała się na weekendowe szkolenie z urzędu pracy i niby to jest dobra wiadomość, bo mocno się o to starała ale jak pomyślę o 4 miesiącach sobót i niedziel bez Ani w domu to mi słabo i przerażająco :-(

środa, 18 października 2017
fajna środa

poszedłem dziś z Miko do kina i wybór padł na "Emotki" choć ja od trzech tygodni namawiałem go na "Ninjago" ale i tak jestem zadowolony, że wszedł ten film, bo Miko od Ninjago wolał "My little ponny" a ja jakoś nie przepadam za tymi kucykami ale może dlatego, że dużo tego leci w tv..?

"Emotki" - film spoko ale najfajniejsza jest swoboda jak się idzie na seans o 13 gdy prawie nikogo nie ma na sali :-)

po seansie dołączyła do nas Żona z Niko i poszliśmy na spacer nad jezioro, a potem do baru i wzięliśmy na wynos chińskie jedzenie co nam się zdarzyło pierwszy raz ale z tego co tam kiedyś próbowaliśmy - liczymy na smaczną kolację?

poza tym po powrocie zrobiliśmy wyścig resoraków i wygrało autko puszczone przez Miko więc Synek był zadowolony ale jak zobaczyłem (zdjęcie poniżej) jakie szkody robią te wyścigi dla starych aut to zacząłem się zastanawiać czy nie wycofać mojego starego Citroena z wyścigów, bo przed dzisiejszymi zawodami przód miał cały i światła :-( 

wtorek, 17 października 2017
wycieczka

... przyjemna ale w niepełnym składzie albowiem Miko w przedszkolu i krótka (26 kilometrów) bo Dzidzia musiała się wyspać przed wyjściem...

poniedziałek, 16 października 2017
piwo butelkowe

kupując 12 piw w puszkach sprawa jest prosta, bo bierze się trzy zgrzewki i tyle...

problem zaczyna się gdy ma się chęć na piwo butelkowe, bo w Polsce nie można sprzedać - ot tak sobie butelek w sklepie, bo trzeba mieć absurdalne paragony ale z kupowaniem na wymianę też jest problem, bo trzeba tachać te butelki do sklepu, wyciągać po sztuce piwo z lodówki a przy kasie zawsze jest problem z tym, że nie ma miejsca na przyniesione butelki...

tak więc pani sprzedawczyni z ostentacyjną dezaprobatą idzie na zaplecze po skrzynkę i długo jej nie ma więc kolejka ludzi do kasy się niecierpliwi a gdy ładuję moje 12 butelek do skrzynki to zlatuje się cały sklep w zaciekawieniu co za menel blokuje sklep ;-(

piwo w butelkach jest tańsze i bardziej eko ale chyba będę miał problem z rezygnacją z puszek...

niedziela, 15 października 2017
chrzest w Łodzi

sobota, 14 października 2017
avantura

sobotni wpis miał traktować o deszczowej pogodzie, spacerach, zakupach. grillowaniu ale miła rodzinna kolacja zakończyła się awanturą mojej Żony i mojej Mamy...

cóż dawno tego nie graliśmy i przykrość jest tym większa, że my faceci (ja. Niko, Miko, Tata) staraliśmy się w tym nie uczestniczyć ale wszyscy dostaliśmy odłamkami, bo padły dziś ciężkie, brzydkie, agresywne i raniące słowa :-(

piątek, 13 października 2017
piątek

czwartek, 12 października 2017
jeziora

wprosiliśmy się trochę na działkę do Rodziców, bo tu trwa remont ale dla nas to nic strasznego, bo liczą się jeziora...

ale podróż to już jest coś strasznego... korki na autostradzie to już dla nas norma ale jeśli ta autostrada nie jest wydolna w godzinach 12-13 to co to będzie za rok, dwa lata?

a potem zjeżdżam z autostrady a tam rondo w remoncie i jedyny tor jazdy to południe i ja na szczęście trochę znam te mazowieckie drogi więc nadrobiłem drobne 70 kilometrów ale przynajmniej wiedziałem gdzie jestem, bo bywałem tam na rowerze ale dla innych kierowców może być to problem albowiem oznaczenia objazdu właściwie nie istnieją a ja jestem w szoku, bo to kluczowe rondo w regionie a tam stoi jedna maszyna, która nie działa ale pilnuje jej kilku facetów jarających szlugi za zakazem wjazdu...

i trochę mi szkoda straconego czasu i pieniędzy na paliwo ale dojechaliśmy szczęśliwie i przywitaliśmy się z jeziorem więc jest git ;-)

środa, 11 października 2017
Blade Runner 2049

szedłem do kina z mieszanymi uczuciami, bo stary Blade Runner to było arcydzieło i film kultowy...

no i moje najgorsze przypuszczenia się sprawdziły, słaby scenariusz, kiepska gra aktorska, fabuła nie wciąga ani nawet niezbyt interesuje widza a cała opowiedziana historia zakrawa na kpinę... i co z tego, że film ma fajny klimat, podobny do pierwowzoru jak jest zwyczajnie nudny i 3 godziny spędzone w kinie to mordęga :-(

powinno być jakieś prawo zabraniające dotykania się do klasycznych, wielkich filmów ;-(

wtorek, 10 października 2017
zwolnienie

chora noga w nowoczesnym gipsie za 200 złotych nie boli więc wczoraj przejechałem się na rowerze aby oddać książki do biblioteki oraz kurtkę zimową do krawca, bo zwlekałem cały rok z naprawą zamka... i całą poprzednią zimę chodziłem w rozpiętej katanie i dałem radę ale podobno teraz idzie zima stulecia? :-(

potem wspólnie odebraliśmy Mikołaja i poszliśmy do następnych dwóch bibliotek gdzie musiałem zapłacić 4 złoty kary - pierwszy raz w życiu, wrrr...

dziś odebraliśmy Starszaka wcześniej i pojechaliśmy robić ognisko i było super, bo w tygodniu nasza ulubiona podmiejska polana jest całkiem pusta, Niko bawił się świetnie a Miko też nie najgorzej, bo wcześniej odebraliśmy z paczkomatu zakupione resoraki i jeszcze nie wiemy jak jeżdżą ale wyglądają pięknie a to oryginały z lat siedemdziesiątych więc moje stare auta witały "nowych" z szacunkiem ;-)

poniedziałek, 09 października 2017
jedziemy na Mundial :-)

po 12 latach przerwy Reprezentacja Polski zagra na Mistrzostwach Świata w piłce nożnej i naprawdę jest co świętować, bo to wielki sukces dla polskiego sportu... choć we wczorajszym meczu było bardzo nerwowo w drugiej połowie spotkania ale wszystko dobrze się skończyło a mi zaczyna się marzyć jakiś medal na wielkiej piłkarskiej imprezie, bo chciałbym aby Polska nawiązała do sukcesów jakie pamiętam z dzieciństwa...

niedziela, 08 października 2017
Nikodemus

moi Synowie mają tylko jedną wspólną cechę - obaj są piękni :-)

wszystko inne maksymalnie ich różni i pisząc 4 lata temu o tym, że Miko jest aktywnym dzieckiem to nie miałem pojęcia co to jest aktywne dziecko, bo dopiero mając Nikodema wiem co to znaczy i nie jest to fajne, bo młodszy Syn nie da odpocząć nawet na sekundę, nie poogląda bajek, nie pobawi się sam, tylko wciąż i wciąż rozrabia... a najgorsze są noce i wieczory, bo Niko ma wielkie, nieustające problemy z usypianiem i spaniem i dręczy nas tak już półtora roku :-(

na szczęście Niko ma też zalety, bo jest rezolutny i moim zdaniem więcej rozumie i więcej gada niż Miko w podobnym wieku, bywa kochany i słodki... ale największym jego plusem jest chęć jedzenia i doszło do tego, że mały zjada czasem więcej pożywienia niż Mikołaj i potrafi sam zjeść obiadek czego nie udało się na razie osiągnąć z Pierworodnym...

sobota, 07 października 2017
Auchan

postanowiliśmy dzisiaj nic nie robić a więc pojechaliśmy na nudne zakupy do hipermarketu i znowu wydaliśmy przerażającą ilość pieniędzy :-(

ale kupiliśmy wspaniałą rzecz - tor dla resoraków i po powrocie ze sklepu jak tylko Niko poszedł spać zrobiliśmy wyścigi i rezultaty były olśniewające, autka pięknie jeżdziły a zawody wygrał mój Garbusek z dzieciństwa więc jestem więcej niż zadowolony a Miko wcale nie był zły, że wygrałem wyścig :-)

piątek, 06 października 2017
SOR i wspaniały piątek

jak już pisałem dokuczała mi noga i dziś rano postanowiłem iść do lekarza albowiem przestraszyłem się iż dalsze zaniedbanie zrobi mi krzywdę i już wczoraj wydzwoniłem prywatne przychodnie, bo panicznie bałem się wizyty na SORze, że będę długo czekał, bo średnia czekania w tym mieście na oddziałach ratunkowych to 8-10 godzin - ale prywatna wizyta ze skręconym stawem skokowym to koszt 500 - 700 PLN !!!

więc pojechałem na SOR, Ania odprowadziła Miko do przedszkola i zawiozła mnie autem do szpitala a tam jak zwykle, szybka rejestracja a potem czekanie... zabrałem ze sobą trzy gazety, tablet, dwa grajki mp3, książkę, kanapki i 2,5 litra picia ale wypiłem z pół litra wody i kilka minut poczytałem o sporcie, bo w szpitalu wszystko szło bardzo sprawnie i nie wiem czy wybrałem taki dobry szpital (Śródmieście) czy miałem szczęście (czas i miejsce) ale załatwili mnie w półtorej godziny i byłem w szoku bo teraz nie zakładają gipsu ale każą kupić usztywnienie - drogo, bo takie coś kosztuje 200 złotych ale od miłej pani w sklepie dowiedziałem się, że jak wrócę do szpitala i zdobędę zaświadczenie od lekarza to mi zrefundują 80% więc na to liczę i jestem zadowolony, że nie mam gipsu... a po załatwieniu potrzebnych spraw w pracy wracając do domu poczułem się taki szczęśliwy, że latałem na chmurce, bo mam dwa tygodnie zwolnienia i ten czas poświęcę Chłopcom i szalenie się cieszę na te dni :-)

popołudniu poszliśmy razem odebrać Miko z przedszkola, zrobiliśmy rodzinny spacer, zakupy a po powrocie wyścigi resoraków, który znowu... wygrała Żona i kurcze zachowaliśmy się okropnie jako rodzice, bo przekonaliśmy Mikołaja, że to pewnie on puścił ten samochód, bo już zaczynał płakać i posunęliśmy się pierwszy raz do kłamstewka, bo Ania wciąż i wciąż wygrywa i ja sam nie rozumiem jak ona to robi? a jaka to przykrość dla dziecka... podejrzewam, że Małżonka ma jakąś moc... i w sumie... to wiele by tłumaczyło w naszym życiu ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 223