Archiwum
RSS
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Continuum - K. Brach

tak naprawdę ta książka jest lekko idiotyczna, napisana jakimś ułomnym stylem, z kiepską fabułą i brakiem oryginalności w pomysłach ale postanowiłem tutaj o niej wspomnieć, bo:

po pierwsze zaintrygowała mnie albowiem bohater książki opisuje te same miejsca, kluby, osiedla i knajpy, w których w tych samych latach bawiłem i włączył mi się sentyment ;-)

po drugie powieść traktuje o podróżach w czasie i efekcie motyla i z przykrością zawiadamiam, że jakbym dostał wehikuł czasu to nie mógłbym zmienić nawet sekundy mojej marnej przeszłości, bo mogłoby to poskutkować - nie poznaniem Ukochanej - a to było najważniejsze pozytywne wydarzenie w moim życiu... tylko czasem troszeczkę żal, że nie spotkaliśmy się 10 lat wcześniej...

niedziela, 25 czerwca 2017
weekend pełen atrakcji

... atrakcji dla Mikołaja albowiem w sobotę rano Syn miał urodziny kolegi z przedszkola i podobno świetnie się bawił a i ja nie narzekam albowiem zawiozłem go na rowerze a potem jeździłem sobie po krzakach i beztrosko siedziałem nad Wisłą (dziwne uczucie tak siedzieć patrzeć w wodę i nie musieć nic robić przez trzy kwadranse ;-)), po skończonej imprezie wróciliśmy na osiedle i posiedzieliśmy długo na placu zabaw, potem przyjechali Rodzice i zostawili nam psy pod opiekę a chwile później wpadł kolega Mikołaja z przedszkola z ojcem i chłopcy się fajnie bawili a my miło do nocy sączyliśmy piwka na balkonie :-)

dziś główną atrakcją dnia była wizyta w muzeum wojskowym - dla Mikołaja to bardzo ważne, bo był z nami Dziadzia a mój Tata to w tej chwili największy autorytet dla Synka :-)

piątek, 23 czerwca 2017
kablówka

kończy się nam umowa i chcemy zmienić operatora, bo płacimy 180 PLNów za tv, Canal + i Internet ale UPC po negocjacjach łaskawie może nam obniżyć abonament do 160 co jest taką samą ceną jak płacimy, bo mieliśmy jakieś tańsze miesiące :-(

Netia żąda 145 złotych ale oferują żenującą szybkość Netu a Vectra na infolinii każe płacić 164 zł a z ulotki co była w skrzynce 129... nie kumam tego? :-(

i chyba nie chce mi się przed urlopem z tym walczyć ale przynajmniej pogadałem sobie miło po piwku z konsultantkami przy łaskawym pozwoleniu Żony ale niestety 50% konsultantów to faceci więc nie poflirtowałem za dużo ;-(

czwartek, 22 czerwca 2017
popołudniowe aktywności

fajnie spędzamy czas po pracy w tym tygodniu, bo Żonka chce wychodzić razem z nami z domu więc wszyscy są happy... ale dziś było szczególnie fajnie, bo umówiliśmy się 4 kilometry od domu i potem razem wracaliśmy spacerem do domu przez łąki z dwoma pit-stopami i było nam super :-)

"trwaj chwilo trwaj, jesteś taka piękna..."

środa, 21 czerwca 2017
miłość

starszy Syn wrócił do domu i jest tyle gestów, tyle słów i przytulań i tyle emocji w naszej szczęśliwej czwórce, że nie sposób tego opisać...

szczególnie na smartfonie, bo laptop w naprawie od tygodnia :-(

wtorek, 20 czerwca 2017
Synki

po pierwsze - Mikołaj jest już drugą dobę u dziadków i tęsknię za nim niemiłosiernie :-(

po drugie - przez powyższy fakt - po powrocie z pracy Nikodem bardziej mnie zauważa I bawimy się rewelacyjnie ... ale ja mam teraz wyrzuty sumienia, że zbytnią uwagę przykładam do starszego Synka i Niko może czuć, że jest na bocznym torze...

po trzecie  - martwię się, bo jutro Miko wraca do domu z babcią pociągiem a dworce to największa ludzka kloaka i pouczam moją Mamę w oczywistych sprawach i wiem, że jest zła ale po prostu nie potrafię się powstrzymać ;-(

po czwarte - przysięgam, że nigdy nie będę faworyzował żadnego z Synków co będzie łatwe, bo relacje będą się nieustająco zmieniać wraz z dorastaniem a ja mam w sobie olbrzymie pokłady MIŁOŚCI :-)

poniedziałek, 19 czerwca 2017
Euro U 21

Legia grała w Lidze Mistrzów, Reprezentacja doszła do ćwierćfinału Euro więc powstała nadzieja, że dobrze się dzieje w polskiej piłce nożnej... a jak Tata zasugerował, że mamy szanse na medal w piłkarskim Euro dla młodych piłkarzy postanowiłem oglądać mecze Polaków...

no i okazało się, że w polskiej piłce nie nastąpił żaden przełom, bo młodzi grają słabo :-(

niedziela, 18 czerwca 2017
szaszłyki

ja to nie powinienem chyba mieć długich weekendów, bo już wczoraj dopadła mnie nostalgia, że kończy się wiejska sielanka... i nie będę już wspominał o dzisiejszym humorze, bo trzeba wracać a pogoda jak zwykle na złość najładniejsza z ostatnich dni i Mikołaj zostaje z dziadkami na trzy dni w celach integracyjnych...

no ale wpis jest o szaszłykach, w których jestem mistrzem ale wymagają one naprawdę dużo pracy aby były pyszne jak wczoraj...  samo krojenie i nabijanie to nie koniec, bo jeszcze trzeba bardzo się przykładać do grillowania aby były idealne, niespalone ale i niesurowe ha ha

piątek, 16 czerwca 2017
długi weekend

przyjechaliśmy wczoraj nad jeziora i jest super choć powstrzymałem się od pływania w jeziorze, bo cały czas mam katar po niedawnym zapaleniu zatok… ale mamy łódkę i spinning, domino i karty, gramy w piłkę, spacerujemy i gościmy się z Rodzicami :-)

dziś pół dnia poświęcam na selekcję naszych zdjęć aby skasować te wszystkie nieudane i powtarzające się co jest pracą dosyć żmudną ale miło mi się spędza czas na werandzie, z którą muszę się powoli żegnać albowiem Rodzice ze względu na Chłopców chcą ją zabudować aby było dodatkowe pomieszczenie w domku co na pewno się przyda ale jednak żal, bo weranda była tutaj najwspanialszym miejscem…

poza tym mamy w planach na dzisiaj długi spacer (ok. 5 km) do restauracji na pyszną rybkę a z oglądanych zdjęć wynika, że gdy mieliśmy tylko jednego Syna to byliśmy szalenie aktywni… teraz już tak się nie da…


czwartek, 15 czerwca 2017
TVN 24

pakowaliśmy się wczoraj na długi weekend i oglądaliśmy wiadomości w tej telewizji...

no i włos sie jeży na głowie, nóż w kieszeni otwiera a żołądek wywraca z obrzydzenia co wyprawia rządzący reżim w Polsce... coście skurwysyny uczynili z tą krainą? :-(

wtorek, 13 czerwca 2017
ufu, ufu

miałem dziś wielką chęć wyjść gdzieś po pracy z rodziną ale rodzina odmówiła a że pogoda była burzowa to nie forsowałem pomysłu i zająłem się przenoszeniem danych z laptopa na dyski wymienne, bo laptop musi iść do naprawy, bo nie da się już z niego korzystać albowiem tak się przegrzewa, że występuję wyłączenie i proces psucia się sprzętu trwa od kilku miesięcy ale nic  tym nie robiłem, bo ja jakoś zdążałem napisać bloga ale Syn już za długo nie mógł siedzieć przed komputerem ;-)

teraz jestem ciekaw czy to naprawią w rozsądnej cenie, bo moim amatorskim okiem - nie wygląda to dobrze a na nowy komputer nie bardzo nas stać...

tak więc spędzam dzisiejsze popołudnie na kasowaniu osobistych spraw z komputera choć wiem, że to jest do odzyskania ale wolę aby moje Dzieci nie były na dyskach, przynajmniej na tzw "pierwszy rzut oka" a co najważniejsze musiałem to wszystko skopiować na dwa dyski zewnętrzne (w razie czego) i choć ostatnio zapełniłem jeden dysk zdjęciami to nie ufam zbytnio informatykom - bo kiedyś oddałem ledwo działający laptop aby odebrać zepsuty - to musiałem skopiować wszystkie inne dane... ufu ufu...

poniedziałek, 12 czerwca 2017
wyścigi

losowanie grup eliminacyjnych

pierwsza "30" tym razem całkiem zdominowana przez Hot Wheelsy :-(

sprzątanie po wyścigach

niedziela, 11 czerwca 2017
weekend

mieliśmy wspaniałą sobotę albowiem zrobiliśmy grilla w mieście i naprawdę dużo minęło czasu gdy się na taki piknik rzucaliśmy ale nie było źle, pakowanie zajęło wprawdzie cały ranek ale poupychaliśmy jakoś te bambetle i podróż była komfortowa, bo podjechaliśmy autobusem kilka przystanków i gdyby nie szum aut z niedalekiej trasy szybkiego ruchu to byłoby jak na wsi.... szkopuł w tym, że Mikołaj był coś nie w sosie i pierwszy raz nam się zdarzyło, że Nikodem był grzeczniejszy od starszego Syna... ale i tak bawiliśmy się świetnie, bo grill usmażony w takich warunkach - jak jedno dziecko nie marudzi to drugie płacze - smakował rewelacyjnie :-)

wróciliśmy wczesnym wieczorem i wpadł do mnie Przyjaciel na mecz Reprezentacji, mecz zwycięski a spotkanie arcy-fajne i tylko się trochę zasiedzieliśmy i niedzielny poranek był ciężki...

ale po dwóch butelkach wody i dwóch gorących kupkach zupy instant jakoś doszedłem do siebie i zabrałem Chłopców na standardową niedziele, czyli plac zabaw, spacer, kościół, zakupy... ufu ufu od kiedy Nikodem chodzi to plac zabaw jest bardzo męczący, bo już się nawet nic się nie poczyta ze względu na bezpieczeństwo dziecka...

piątek, 09 czerwca 2017
Happysad "Ciało obce"

chyba taka jest kolej rzeczy, że w młodości człowiek żyje muzyką i ma ona na niego duży wpływ a w dorosłości z dziećmi w domu muzyka traci na znaczeniu i choć słucham muzyki codziennie tej nowej i starej to daleki jestem od rozrywania szat ;-)

dlatego też trudno mi się ustosunkować do tej płyty, bo Happysad pokochałem gdy byłem w mrocznych czasach swojego życia (czyt. czasach przed poznaniem Ukochanej :-)) i ta piękna muzyka (znajomi się ze mnie śmieli, że słucham harcerzy ;-)) oraz proste ale głębokie i do bólu szczere teksty rozrywały mi serce a jednocześnie dawały nadzieję, że to jeszcze nie koniec i że ta wielka, upragniona miłość jest gdzieś, tuż za rogiem...

tak więc recenzenci na pewno napisali, że zespół się rozwija, bo nie jest to już "harcerskie" granie ale mi się nie podoba... owszem można posłuchać i nie jest to czas stracony ale gdzież tam tej muzyce do starych płyt a do tego teksty są radykalnie słabsze a wprowadzanie elektroniki szczególnie mi się nie podoba :-(

ps: dla niewtajemniczonych - tytuł bloga pochodzi z jednej ze starych piosenek Happysad :-)

czwartek, 08 czerwca 2017
motorówka

dziś wybraliśmy się nad jezioro wypróbować nasz prezent urodzinowy dla Miko czyli zdalnie starowaną łódkę, o której nawet mi się nie śniło w dzieciństwie i na którą musieliśmy się z Żoną szarpnąć... no i było nerwowo, bo najpierw wjechała policja i choć my nie jesteśmy głupi i nawet jeśli coś ten tego to robimy to tak aby nie było żadnych wizualnych podstaw więc niby to nas nie obchodziło ale mnie osobiście wkurwia jak karki w mundurach łażą po plaży wymachując pałami i wlepiają mandaty zakochanym parom co sączą jedno piwko na pół...

dla nas nerwy zaczęły się jak łódka popływała minutę i skończyła jazdę, rozkręcanie, próba wymiany akumulatora w łódce a tam bateria dedykowana, że nie można jej podmienić, ponowne skręcanie i działa a potem znowu nie działa więc uważam, że za dwieście złotych to słaby sprzęt... a potem kąpiący się pies gonił naszą łódkę a potem wpadła w sitowia i musiałem prosić faceta w piane co pływał aby nam ja podał więc ogólnie Mikołaj tak się tym wszystkim zdenerwował, że wolał kopać łopatką w piasku...

ale popołudnie było mega - super - extra, bo oprócz jeziora był wielki spacer i pit-stopy po drodze a łódka w sumie fajna ale stresująca, bo przestaje nagle pływać i trzeba czekać aby wróciła moc w akumulatorze...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 216